Zobacz
Do góry

Zasłużyli na miano „czarnego konia”

Mimo problemów MKS Dąbrowa Górnicza jest poważnym kandydatem do gry w play offie. – Cały czas udowadniamy, że jesteśmy kolektywem i się nie załamujemy – mówi trener Jacek Winnicki.

Drużyna z Zagłębia Dąbrowskiego w ostatniej kolejce wygrała na wyjeździe z Polpharmą Starogard Gdański. – O Polpharmie cały czas mówi się, że jest rewelacją sezonu. Uznawana jest za „czarnego konia”. Pokonaliśmy ją, więc można powiedzieć, że teraz my jesteśmy takim „czarnym koniem” – przekonuje Bartłomiej Wołoszyn, kapitan MKS-u.

Tytuł ten dąbrowianom przysługuje jak najbardziej zasłużenie. Przed rozgrywkami, gdy okazało się, że klub ma problemy finansowe i musiał wdrożyć w życie wariant oszczędnościowy, mało kto dawał im szansę na włączenie się do walki o play off. Przewidywania te potwierdził początek sezonu. MKS przegrał trzy pierwsze mecze. Potem jednak zaczął grać bardzo dobrze. Dąbrowianie kroczyli od zwycięstwa do zwycięstwa. Przetrwali też kolejny kryzys, gdy w grudniu okazało się, że działacze zalegają z wypłatami zawodnikom i szkoleniowcom. Z tego powodu odszedł lider Trey Davis. Wydawało się, że jego śladem podążą kolejni. Więcej strat jednak już nie było. Teraz można nawet powiedzieć, że klub najgorsze ma już za sobą. Zawodnicy mogą się skupić na grze, do zespołu doszedł też nowy zawodnik, Adris De Leon, który zastąpił Davisa. Odejście Davisa pozwoliło też wskoczyć do pierwszego składu Jakubowi Koblowi. Młody, zaledwie 20-letni rozgrywający nie zawiódł. Oczywiście zdarzają mu się błędy i brakuje mu doświadczenia, ale z meczu na mecz robi postępy i na boisku czuje się coraz pewniej.

MKS Dąbrowa Górnicza. Powiew optymizmu

Z 18 spotkań MKS wygrał 10 i w tabeli zajmuje wysokie 6. miejsce. – Cały czas udowadniamy, że jesteśmy zespołem, kolektywem i się nie załamujemy. Przegraliśmy u siebie z GTK Gliwice, ale duży wpływ na to miały kontuzja Bena Richardsona oraz brak w składzie Adrisa. W Starogardzie Gdańskim wystąpiliśmy już w pełnym zestawieniu i pokazaliśmy wielkie zaangażowanie i poświęcenie. A wygrać na Kociewiu i to dotyczy wszystkich ekip, również tych z czołówki, jest bardzo trudno. Nam się udało i wciąż jesteśmy w grze – mówi Jacek Winnicki, trener MKS-u.

Dąbrowian dzisiaj czeka bardzo ważne spotkanie. Podejmują TBV Start Lublin. To mecz o podwójną stawkę. Start bowiem również jest kandydatem do gry w play offie. Jest dziewiąty w tabeli i do MKS-u traci 3 punkty. Ma jednak o jeden mecz mniej rozegrany od dąbrowian. Ewentualna wygrana pozwoli im zmniejszyć dystans do zaledwie „oczka”.

Dąbrowianie są dziś faworytami. W Lublinie wygrali pewnie 84:72. Teraz liczą na powtórkę i potwierdzenie dobrej dyspozycji przez De Leona. Dominikańczyk w swoim debiucie rzucił Polpharmie 21 punktów. Start na wyjazdach spisuje się słabo. Wygrał tylko dwa razy, z Miastem Szkła Krosno oraz Spójnią Stargard, czyli drużynami z dołu tabeli.

 

Na zdjęciu: Mateusz Zębski (z lewej) i Michał Gabiński we własnej hali mają problemy z powstrzymaniem rywali, ale w starciu ze Startem na wpadkę nie ma miejsca.

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w katowicki sport